zostać-chudą
• godz: 22:19 data: 2010.04.10
x
Niewiem dlaczego,ale jak teraz zagladam na tego bloga ,mam mieszane uczucia. Z jednej strony strasznie za Wami tesknie, czuje,ze nie mam wsparcia, przyjaciol,ktorzy jako jedyni mnie rozumieli.
Ale z drugiej strony wiem, ze nie znioslabym spisywania kolejnej pojej porazki. Nie chce zagladac do archiwum, przegladac notki wypelnione nadzieja, ktora tak potem zawiodła.

Teraz waze 65 kg, najwiecej jak do tej pory. Cala zime ;przetrwalam' bez diet. Od miesiaca staram sie trzymac zasady jedzenia slodyczy jedynie 1 raz w tygodniu. Niestety moje uzaleznienie jest tak duze, ze ciezko mi sie trzymac wyznaczonej drogi.
Szczerze mowiac sama niewiem po co tu wrocilam, wstyd mi przed wami, ze zamaiast z sukcesem wracam z porazką. Boje sie rodzacej sie we mnie nadzieji, bo wiem , jak bardzo bedzie mnie bolal upadek.

Mam tylko nadzieje, ze Wy macie sie lepiej i ciagle walczycie. Kocham.

Komentuj(5)
• godz: 15:50 data: 2009.12.31
2010
Zycze Wam żeby w nadchodzącym roku w koncu spelnily sie Wasze marzenia i żeby kazda z nas znalazla w koncu wspolny język z ciałem.

Kocham Was Motylki :*

Komentuj(3)
• godz: 12:45 data: 2009.11.11
.
CHCE ZEBY BYŁO JAK KIEDYŚ

:(

Komentuj(2)
• godz: 12:41 data: 2009.09.18
...
Nie pisałam. Byłam na wyjeździe.
Nic to nie pomogło bo żarłam jak nakrecona.
Slodycze slodycze slodycze. Niewiem jak wyrwac sie z tego nałogu :(
Teraz znow nadchodzi okres kiedy motywacja wzrasta i moze znow zrzuce pare kg, ale co z tego jak za 2tyg wroci efekt jojo :/
Postanowilam wiec wyznaczyc sobie krótkoterminowy cel. Dokładnie do pt za tydzien.
7 dni.
Na przetrzymanie bez słodyczy. Zobaczymy czy dam rade...

Poki co staram sie utrzymać optymistyczne podejscie i motywacje.
Ostatnio przegladajać zdjęcia Marka Huntera doszłam do wniosku, ze przyciągają mnie zdjęcia jedynie szczupłych, pięknych dziewczyn..
Cokolwiek by nie robiły wzrok pełen aprobaty zawsze pierwszy padnie na nie, a nie na czające się po kątach dziewczyny z tłuszczykiem..
Wiem ,ze narazie naleze do tej drugiej grupy.. Na imrpezach unikam obiektywu, uciekam.. Mysle,ze gdy przypadkiem ktos zrobi mi zdjęcie nazajutrz wszyscy zobaczą moje rozlazłe ręce, wiszący brzuch, trzęsące sie uda...
Chce czuc sie swobodnie, nie zważać na to czy ktos widzi mój wielki,gruby tyłek..być sobą...
A oto pare motywacji:

NA + :

Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket

I NA - :

Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket

Komentuj(3)
• godz: 21:48 data: 2009.08.21
Cause right now it's the only thing that's making any sense to me
Mam:

- ponad 60 kg cielsko
-wielki tylek
-krotkie, grube nogi
- zbedny tluszczyk

oraz...

-duza motywacje i..
-40 dni na spelnienie marzeń..

Obiecalam sobie ze 1 października rozpoczne nowe życie.
Chude życie

3...2...1...START.

Komentuj(5)
• godz: 12:31 data: 2009.08.17
it makes me feel like dirt and im hurt
Kiedy jem czuje sie tak strasznie brudna .
Jakby ktos wypychał mnie od srodka, tworzac ze mnie wielka napuchnietą bańke.
Nienawidze uczucia, nasycenia, kiedy wiem ,ze juz dawno nie jestem głodna, ale jem ,jem ,jem bez konca.
Potem patrze z gory na moje wielkie rozlane uda ociekające tłuszczem i celulitem.
Czekam tylko na moment kiedy znow przestane, zaczne cwiczyc, zrzuce te pare kilo... do czasu kolejnego napadu i kolejnych tygodniu opychania sie.
Bez sesnu ..to bledne kolo.
Trwam w tym jednak, bo wierze,ze w koncu wyrwe sie poza dotychczasową granicę i dosięgnę celu..

Poki co wszystko przyprawia mnie o mdlości.. .moje obzarstwo, brak planow na przyszlosc, a szczegolnie to,ze nie moge znalesc pracy...

Czuje sie nawet za gruba by pojsc sama na basen, wiec siedze w domu sluchajac narzekan matki, o tym, ze jestem zalezna od znajomych ,ze sama nie umiem nic zrobic, ze wakacje spedzam w czterech scianach...
Moze ma racje.

Komentuj(4)
• godz: 22:43 data: 2009.08.9
I have five clocks in my life, and only one has the time right
Odetchnęłam.
Wszytsko przemysałam.
I naprawde chce sie zmienić.
Chce byc soba. Zyc zgodnie z wlasnym poczuciem wartosci, wyznaczac sobie i osiagac cele .

Pierwszym krokiem było zagospodarowanie sierpnia.

1) Po pierwsze to, ze wyjechały najlepsze przyjaciolki z ktorymi dotad spedzalam czas nie oznacza, ze w koncu nie moge dzialac na wlasna ręke. Chce nauczyc sie byc niezalezna. Nieprzejmowac sie tym, ze nie mam z kim isc na miasto, ale poprostu spacerowac samotnie. I nie myslec przy tym, ze wszyscy lustrują mnie mysląc jaka jestem gruba.

2) Po drugie pracować nad pewnością siebie. Usmiechać sie do ludzi. Być otwartą na nowe znajomości.

3) Po trzecie nie dać sie skrzywdzic po raz kolejny. Nie pozwolic sobą kierować. Nie ukłądać dnia pod znajomych ale pod siebie. Stawiać na swoim.

4) Zamiast użalac się nad odwolanymi spotkaniami zajać sie wlasnym hobby. Rozwijac sie.

5) Starać się dązyć do perfekcji. Wyróżniać się w tłumie. Być postrzegana pozytywnie w kręgach w których się obracam.

6) Patrzec optymistycznie na życie.

7) Przestac sie opychac!!!!

CHCE TO OSIAGNĄC.
MUSZE.

Komentuj(5)
• godz: 13:23 data: 2009.08.1
Shoot that sky till the moon explode
Wiem, ze problem tkwi we mnie..
Tydzien temu bylam szczesliwa, miałam dla kogo sie starac, myslalam tlyko, zeby on nie wyczul tych faldek na brzuchu, wiec zadawalam sie jogurtem a potem bieglam na miasto, impreze, az w koncu do niego .
Teraz zostalam z wlasnym nudnym zyciem, moi znajomi za tydzien wyjezdzaja,zostaje sama, od dluzszego czasu nie moge znalesc pracy, jestem gruba i nikomu nie potrzebna.
Dlatego siegam po pieprzone krakersy, cukierki, ciastka.. Jem je masami bo co to za roznica...nikogo i tak nie obchodze.
To glupie ,ze lapie motywacje dopiero gdy mam faceta i to dla niego zaczynam sie starac, a paradoks tkwi w tym, ze nie bede miec zadnego dopoki nie przestane byc gruba swinią...
Moze poprostu nie dane jest pokazac sie bez skrepowania w stroju, w krotkiej spodniczce..
Tak bardzo chialabym zyc dla siebie, podobac sie sobie, wychodzic na miasto i nie myslec , ze ludzie patrza na mnie i mysla "powinna zrzucic pare kilo :/" .
Jest 1 dzien sierpnia- miesiaca zmian? Chialabym za 30 dni poczuc sie spelniona, bo poki co mam ochote zamknac sie w domu pelnym czekolady i nikomu nie pokazywac na oczy...

Komentuj(3)
• godz: 21:47 data: 2009.07.31
Come out to play when you are hurt
Po pierwsze dziekuje, ze mnie zrozumialyscie- wasze rady podniosly mnie na duchu :* Na codzien nie moge sie nikomu az tak wygadac, wiec wybaczcie ,ze moje notki moga wydawac sie takie dluuugie i nudne :)
Tak jak myslalam, zobaczylam sie z nim na kolejnej imprezie, przez caly czas mnie unikal-w sumie jakby na to spojrzec z innej strony, wygladal calkiem zabawnie...
Mniej wesole bylo to, kiedy (probujac byc pewna siebie i silna) w koncu na niego wpadlam i zapytalam dlaczego sie tak spina?! On zaczal belkotac, ze to nie tak mialo byc, ze mu przykro, ze wrocil do poprzedniej dziewcyzny....czy tak zachowuje sie dojrzaly, dorosly facet? Z obojetnoscia i humorem, dalam mu do zrozumienia ,ze malo mnie to obchodzi, ze od poczatku zalezalo mi na luznej znajomosci i niech sie nie martwi , bo mnie nie moze zranic ktos na kim mi nie zalezy.
Potem przepraszal, mowil, ze dziwi sie, ale i cieszy moja reakcją, ze spodziewal sie ostrej awantury (no tak -pewnie jak traktuje,tak wszytskie laski to nie rzadko mu sie to zdarza...) i ze z checią utrzyma ze mna kumpelską znajomosc.
Jak zwykle na obietnicach sie skonczylo, bo od czasu tego spotkania nie uslyszalam go ani nie zobaczylam.
I wcale nie rozpaczam, w glebi serca ciesze sie,ze wyrzucilam mu w twarz to co chialam i co sprawilo ,ze poczulam sie silniejsza. Mam nadzieje , ze osiagnelam zamierzony efekt niezaleznosci, ze nie traktuje mnie jak kolejnej naiwnej ofiary bedacej obiektem zartow.
Zreszta ciagle cos wewnatrz mnie powtarza,zebym nie przejmowala sie tym incydentem , ze nie warto... ale wiem, ze rozumiecie w czym rzecz.. w samoocenie. Moja pewnosc siebie, na ktora tak pracowalam uleciala w ciagu sekundy.. bo jak moze czuc sie kobieta, ktora w gruncie rzeczy nie ma za soba zadnego powaznego zwiazku.. ktora wystarczy facetom na jeden wieczor, ktora jest soba i nie robi niczego wbrew sobie a jednak nie umie znalesc na swojej dordze nikogo kto potraktuje ja powaznie...
Za wszytsko winie tusze, tlumacze sobie,ze gdybym byla wytrwala -co znaczy szczupla- moje zycie wygladaloby inaczej..
Ale jak mozna dosiegnac marzen, kiedy od tygodnia moje wieczory wygladaja tak samo:
jedzenie, tv, jedzenie, rozmyslanie co jest ze mna nie tak, jedzenie itp ..itd :(

Wierze ,ze przynajmniej Wy dacie mi dobry przyklad do nasladowania... ze w przeciwienstwie do mnie bedziecie silne i pokazecie mi co znaczy osiagnac cel

sciskam kochane :***

Komentuj(4)
• godz: 11:03 data: 2009.07.22
tomorrow i'll miss u
Czesc dziewczyny :*
Dziekuje za slowa wsparcia :) U mnie takie male szczescie w malym nieszczesciu - od 3 dni prawie nic nie jem.
Poznalam faceta, spedzilismy ze soba noc, potem kolejny dzien,,wszystko zapowiadalo sie dobrze ale cos mnie niepokoilo- podchodzilam do tego sceptycznie- w koncu ja -nie moge miec az takiego szczecia- no i mialam racje-obietnice i komplementy- a potem cisza i dowiedzenie sie ze jest sie jedna z wielu, jedna z tych do ktorych ledwo co przyznaje sie na imprezie, jedna z tych od ktorych nie odbiera telefonow..
Chociaz bralam to pod uwage, nie angazowalam sie, nie robilam nic wbrew mojej woli, wiecie jakie to uczicie, wiecie pewnie jaki to bol, zazenowanie, ponizenie... :(
Tak jak pisalam jedynym plusem jest to ze sie nie dalam, wyszlam z podniesiona glowa i ze scisnietym zoladkiem...ktory do dzis sie buntuje.. Wymioty,brak apetytu, nerwy i motywacja, tak silna jak zlosc ,ze znowu dalam sie po czesci nabrac, ze w ciagu tych paru dni zakorzenila sie we mnie iskierka nadzieji...
Ale koniec z tym, pokaze wsyztskim ,ze to oni sa na przegranej pozycji, ze to oni wypuscili rak kobiete silna, niezalezna i zgrabna... A wtedy drugiej szansy nie bedzie. Poki co , obmyslam jak pokazac to, ze malo mnie obchodzi jego osoba, jak mam sie zachowywac kiedy go spotkam- zlosc, obojetnosc, udawana radosc? CO moze mu najbardziej dopiec?
Mam nadzieje ,ze chociaz wy mnie rozumiecie. Bardzo was kocham i wiem ,ze moge na was liczyc.. Przepraszam ,ze ta notka jest taka nieskladna, ale tak samo jest z moimi uczuciami..
Trzymajcie sie :**

Komentuj(4)


be_exceptional

email: zostac-chuda@o2.pl
piszcie ;*



waga:60 kg
cel:50kg

Księga Gosci
zobacz / wpisz się

Przeszłosć

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec

jestes-glodna

flightlessbird

disgusto

fashion-is-danger

wyzwolona

babycat

SKINNIMINNI II

SKINNIMINNI
thinspiracje idealne :)
MISS-FIT :*

SPISOWNIK

way-to perfection :*
(sfp)
FuckingPrincess

Odchudzanie

ana1990

grubas

Belcia :*

...WSZYSTKIE...

Kalkulator Kcal.

Dieta Kopenhaska

Gwiazdeczka jako Gothic Girl.

kropla_w_oceanie

Strażnik Wagi ;)

Gwiazdeczka
{zainspirowała}
Agus :*





* * * *
layout by Inez for Linkup